Walentynki czy Noc Kupały?

14 lutego to dzień, który z roku na rok staje się coraz bardziej kontrowersyjny. Dzień Zakochanych – lub jeśli ktoś woli, – Walentynki – to dla jednych miły pretekst do wyrażania uczuć, a dla innych – zagorzała komercjalizacja i przyczynek do stresu. Co ciekawe – w walentynkowym sporze funkcjonuje jeszcze jedna grupa. Są to miłośnicy kultury słowiańskiej…

Jak w przypadku większości komercyjnych świąt – genezy Walentynek należy szukać na zachodzie. Święto Zakochanych jest obchodzone w południowej i zachodniej Europie już od średniowiecza. Znaczna część osób kojarzy ten wyjątkowy dzień z postacią Św. Walentego – katolickiego patrona zakochanych, choć gdyby się zagłębić w symbolikę – jest on również patronem ciężkich chorób psychicznych i… epilepsji.

Mniej popularna teoria mówi o tym, że tytułowe święto może mieć związek ze zbieżnym terminowo zwyczajem pochodzącym z Cesarstwa Rzymskiego. Zwyczaj ten polegał na poszukiwaniu wybranki serca poprzez losowanie jej imienia ze specjalnej urny. Niewykluczone, że dzisiejsze Walentynki mogą się wywodzić od starożytnego święta rzymskiego, zwanego Luperkaliami, które było obchodzone w dniach 14-15 lutego ku czci Junony (rzymskiej bogini kobiet i małżeństwa) oraz Pana (boga przyrody).

Moda na Walentynki dotarła do Polski stosunkowo późno, bo dopiero na początku lat 90. minionego stulecia. Trend polegający na wysyłaniu miłosnych listów i wręczaniu sobie często tandetnych gadżetów zyskał błyskawicznie na sile. Z upływem lat Walentynki nabrały marketingowego charakteru i skutecznie wypełniły konsumpcyjną posuchę pomiędzy Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. Dla wielu osób komercyjny wymiar tytułowego święta jest nie do zaakceptowania. Są również tacy, którzy podobnie jak w przypadku Halloween – zwracają uwagę na rodzimy wymiar symboliki…

Coraz większa liczba osób podkreśla, że Walentynki mają charakter opresyjny względem singli. Badania dowodzą, że około 40% samotnych osób odczuwa 14 lutego większy poziom stresu. fot: unsplash

Słowiańska alternatywa

I tak naprawdę nie da się nie przyznać im racji. Pasjonaci słowiańskiej mitologii już od wielu lat podkreślają, że rodzimym Świętem Zakochanych jest Noc Kupały – słowiańskie święto związane z przesileniem słonecznym, a mówiąc wprost – najkrótsza noc w roku, która przypada około 22 czerwca. W tekstach wyjaśniających genezę Nocy Kupały czytamy, że jest to święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, powszechnie obchodzone na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie. W niektórych obszarach kraju – np. na Podkarpaciu i Śląsku jest ono określane mianem Sobótki, zaś na Warmii i Mazurach – Palinocki.

Noc Kupały – obraz autorstwa H. Siemiradzkiego z 1892 roku.

Jakie obyczaje dotyczyły najkrótszej nocy w skali roku? Przede wszystkim rozpalano ogniska, w których spalano zioła. Do licznych zabaw, które odbywały się w świetle płomieni należały między innymi tańce oraz wróżby. Dziewczęta puszczały wianki z nurtem rzeki, a jeśli któryś z nich został wyłowiony przez kawalera – oznaczało to jej szybkie zamążpójście. W przypadku utonięcia i spłonięcia wianka – wyrok nie napawał optymizmem, ponieważ tego typu sytuacja w zgodzie z lokalną mitologią oznaczała staropanieństwo. W jednym z tekstów czytamy:

Noc sobótkowa była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu i wynajmowanych przezeń zawodowych swatów. Ale dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu narzeczone i pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów, noc Kupały była szansą zdobycia ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki wodom rzek i strumieni. Poniżej czekali chłopcy, którzy – czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący na łut szczęścia – próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze czy drwiny. Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i samotny spacer po lesie.

Poszukiwania kwiatu paproci, który zgodnie z legendami – zakwita tylko raz w tę wyjątkową noc to najbardziej miłosny akcent sobótkowy. Kwiat Peruna – temu, kto go znajdzie, miał zapewnić szczęście w miłości, niezwykłą mądrość oraz siłę.

Jak widać powyżej – Noc Kupały zawiera w sobie mnóstwo miłosnej symboliki. To daje sporą przewagę względem klasycznych Walentynek, które ograniczają się do gadżetów i romantycznych wypadów do kina lub restauracji. Kolejnym argumentem świadczącym o przewadze Sobótki jest też okres w którym ona się odbywa. Upalny czerwiec, najkrótsza noc – zdecydowanie bardziej sprzyjają miłosnym uniesieniom. Mroźny i wietrzny luty to mimo wszystko niezbyt zachęcająca okoliczność…

foto główne: freepik

Poprzedni artykuł

Od wózka widłowego po statek kosmiczny. Gdyńskie symulatory podbijają kraj!

Następny artykuł

Konkurs grantowy dla pomorskich przedsiębiorstw! Firma może otrzymać nawet 90.000zł!

powiązane artykuły
Total
0
Share